17 października 2018

Uczestniczyć w życiu swojego dziecka

Opublikowano przez Tata z Poznania - 6 komentarzy.

News Image

Nie ma nic piękniejszego jak uczestniczyć w życiu swojego dziecka.

Pomyślicie, ok. ale… Nikodem ma dopiero trzy lata… Jak Ty możesz uczestniczyć w życiu swojego dziecka? Co Ty możesz wiedzieć? Dokładnie. Nikoś ma dopiero trzy lata, a ja biorę wszystko co mogę i dopóki mogę pełnymi garściami. Znam Ojców, którzy uważają, że dziecko do trzeciego roku życia, za dużo nie rozumie i nie warto tracić czasu na spędzanie z nim czasu. „Marcin, będziesz mieć dziecko, to zrozumiesz. X ma teraz 5 miesięcy i nic innego nie robi tylko płacze, śpi i wali w pieluchę. Chodź na piwo. Chodź na imprezę”. Marcin, będziesz mieć dziecko, to zrozumiesz. Długi czas, to twierdzenie siedziało mi w głowie.

Co miałem zrozumieć?

Zdaję sobie sprawę, że rodzicielstwo, to taka piękna katastrofa, które jest częścią szczęścia, które nie ma nic wspólnego z naszymi wcześniejszymi planami czy wyobrażeniami. Oczywiście czasem brakuje mi wyjścia na mecz i powrotu nad ranem, brakuje mi atmosfery pubów czy imprez, brakuje mi nieprzeczytanych książek, brakuje mi beztroskich wypadów gdzieś w nieznane i leniwych poranków. Zamiast wszystkiego co mi brakuje, mam poranną pobudkę uśmiechniętej buźki mojego synka, który próbuje swoim paluszkiem otworzyć moje oko i mówi: „Wstawaj! Jest piękny nowy dzień!”

Wracając do pieluchy i kupy. 

Byłem ze swoim dzieckiem od początku.  Gdy słyszało go 3/4 osiedla, ponieważ miał kolki. Przytulałem gdy nie rozumiał dlaczego leży w szpitalu. Uczestniczyłem w jego życiu gdy wymawiał pierwsze tata (duma!). Tuliłem, gdy „wybijały” mu się zęby. Starałem się być wsparciem, gdy frustrował się, ponieważ go nie rozumiałem (bunt dwulatka?). Stawialiśmy razem pierwsze kroki. Czy uważam ten czas za stracony? W żadnym wypadku. Ile radości dał mi mój syn przez te trzy lata nie zrozumie ten, który ojcem jest tylko na papierze. Oczywiście, że mamy trudne chwile.

Ojcostwo, macierzyństwo, to nie jest droga usłana różami.

Bywam sfrustrowany. Zmęczony. Zdenerwowany. Staram się nie ukrywać przed dzieckiem swoich emocji.  Mówię o nich i uczę również mojego syna aby o nich mówił. Jak widzę, że nie radzi sobie w trudnych dla niego sytuacjach, staram się przy nim być . Nie przybieram pozy nauczyciela. Próbuję zrozumieć. Jak nie potrafię zrozumieć, to chociaż przytulić. Po prostu być. W końcu jak mogę wymagać od dziecka, że zrozumie swoje emocje, skoro nawet ja swoich czasem zrozumieć nie potrafię? Nie wymagam od dziecka, aby zawsze o nich mówiło, ponieważ wiem, że sam o swoich często mówić też nie umiem. A Ty? Drogi czytelniku/czko? Umiesz zawsze mówić o swoich emocjach?

Czas, który inwestujemy w Nasze dzieci, na pewno Nam zaprocentuje. 

Oczywiście, że przyjdzie dziecko i nam wygarnie co o nas myśli. Nikoś nie raz przychodzi i mówi: „Nie lubię Cię”, „idź sobie” czy ostatnio „jesteś głupi”. Zawsze odpowiadam: „A ja Ciebie kocham” i jak słyszę: „A ja Ciebie nie”, to z głębi serca znów płynie: „a ja Ciebie tak”. I wychodzę. Nie sprzeczam się z trzylatkiem. Targają nim takie, a nie inne emocje i ja to w danej chwili rozumiem.

Ważne, że jak naprawdę będzie smutny za dwa czy trzy dni, to przyjdzie.

Przyjdzie przytuli się i powie: „A kolega powiedział do mnie…” albo „a Janusz, to mnie nie lubi, bo się nie chce ze mną bawić”. To jest dla mnie niesamowita wartość. Moje dziecko. Trzy lata. Przyjdzie i ze mną porozmawia. I wierzę głęboko, że dzięki temu jak pracujemy nad Naszą relacją, ona zaprocentuje. Gdy Nikoś wejdzie w trudny wiek i będzie mieć problem, to zawsze będzie wiedział, że może przyjść do Ojca i z nim porozmawiać. Nie zawsze muszę go zrozumieć, ale zawsze będę starał się go wysłuchać.

 

Dziękuję Ci drogi czytelniku, że doczytałeś do końca.
Będę niezwykle zobowiązany, gdybyś uznał ten artykuł za warty udostępnienia dalej.
Dzięki Tobie będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również chciałby go przeczytać.

6 komentarzy

    1. admin pisze:

      Dziękuję. 🙂 Staram się. 🙂

  1. Iwona pisze:

    Jasne, że zaprocentuje. Widzę to po mojej córce. Jej ojciec ją olewał, a ona dzisiaj nawet nie umie powiedzieć na niego tato i o czym to świadczy? Pomimo tego, że nie jesteśmy ze sobą razem to mógłby się nią zainteresować, ale nie bo po co. I ma teraz za swoje, a jak to mówią na starość nie będzie miał mu kto szklanki podać …..

    1. admin pisze:

      Niestety. Rozstania nie powinny mieć wpływu na dziecko. Najgorzej jak „Tata mam nową rodzinę”. Wtedy dziecko schodzi na drugi plan i… jakby się Ojcowie nie zarzekali, że jest inaczej, to w większości przypadków (przynajmniej które ja znam), to Ojcowie „zapominają” o dziecku. Szkoda. Ono nie jest winne.

  2. Piotr pisze:

    Zdecydowanie …. Zdecydowanie chcemy więcej tekstów 🙂

    Pozdrawiam gorąco

  3. Frantange pisze:

    Mexico Medicine Online where can i order levitra Kopa Lasix Pillole Viagra Acquistare

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*