12 stycznia 2019

Pozbywamy się smoczka

Opublikowano przez Tata z Poznania - 1 komentarz.

News Image

Marzenia

Nasze dziecko nie będzie miało smoczka. Taką decyzję podjęliśmy wspólnie przed narodzinami naszego syna. W sumie nie wiem czy podjęliśmy tę decyzję razem czy raczej podjęła ją Magda, a ja się po prostu zgodziłem. Znacie zapewne wady smoczka?
– próchnica
– wady zgryzu
– nieprawidłowe ssanie piersi
– i tak dalej…

Rzeczywistość

Nie pamiętam kiedy dokładnie Nikoś dostał smoczek, ale miał. Używał go namiętnie i… słyszałem o dzieciach wychowywanych bez smoczka. Podobno takie istnieją. Niestety albo i w sumie stety Nasz syn miał smoczek. Przecież inaczej nie przeszlibyśmy całej drogi złowieszczego „odsmoczkowania” i nie wiedzielibyśmy jak może to być przejmujący i zabawny czas. Przynajmniej we wspomnieniach.

Gotowość

Najważniejsza przy odstawianiu smoczka, butelki, etc. musi być gotowość. Niekoniecznie dziecka, ale Nas. Rodziców. Powinniśmy być przede wszystkim wypoczęci i psychicznie gotowi. Ależ banał prawda?
Tylko pokażcie mi wypoczętego rodzica rocznego czy dwuletniego dziecka. Rodzica, który po pierwszej nocy, nie rzuci wszystkiego w pieruny i nie powie:

„a masz ten smoczek i już bądź cicho!”

Jeśli decydujecie się odstawić smoczek, to musicie być gotowi. My byliśmy. Całą trójką. Pomogła nam w tym przypadkowo spotkana Pani w żłobku. Niestety nie pamiętam jej imienia, ale bardzo Pani dziękuję. Podpowiedziała mi jak odstawić smoczek, aby przebiegło wszystko bezboleśnie i dzięki temu zamieszkała z Nami…

Myszka Pipi

Stworzyliśmy historię, bajkę o małej myszce Pipi, która bardzo potrzebuje smoczka. Tłumaczyliśmy przez kilka dni, że Nikoś już jest na tyle duży, że możemy oddać smoczek małej Myszce. I tak co dwa, trzy dni odcinaliśmy kawałeczek smoczka. Po pierwszej nocy, po przebudzeniu, nie uniknęliśmy afery, że smoczek nie jest cały, no ale… przecież przyszła mała Myszka Pipi i kawałek smoczka ugryzła. I tak po kilku dniach znów przyszła Myszka Pipi i znów… i jak już nie mieliśmy z pół smoczka, to sam Nikoś strasznie przejęty faktem, że Myszka mu ugryzła smoka, pokazywał wszystkim jak to mała Myszka Pipi podgryza mu smoka.

Nowy smoczek

Nie powiem, aby odstawienie smoczka zajęło nam dwa czy trzy dni. Bliżej mu do dwóch, może nawet trzech tygodni. W tym czasie, zupełnie nie wiem jak to się stało Nikodem gdzieś znalazł stary nieuszkodzony smoczek i… wyrzucił go. Nie chciał go, bo „jego” smoczek był już przecież naznaczony przez małą Myszkę Pipi i on miał wartość emocjonalną.

Cierpienie

Jak już Myszka Pipi zabierze cały smoczek, to musimy pamiętać, że dla dziecka, to duża strata. Oczywiście można wyjść z założenia, że ma dopiero „X” lat i nie będzie pamiętać, jak to było, ale wspólne przeżywanie pomaga Nam się zbliżyć. Bądźmy dla dziecka empatyczni. Okazujmy mu emocje i bliskość.
I tak jak pewnego razu okazało się, że nowa Ciocia w żłobku wyrzuciła smoczek (pomyślała, że jest obgryziony), musieliśmy przeżyć stratę razem. Oczywiście mogłem jechać do sklepu, kupić nowy, taki sam smoczek, idealnie go obciąć i zabawa trwałaby dalej, ale podjęliśmy wyzwanie.

Droga do domu

Tego dnia, droga do domu była najdłuższą trasą jaką przebyliśmy. Płacz, lament i tęsknota w jednym. Jednak jak weszliśmy do domu, mocno się przytuliliśmy i zaczęliśmy tłumaczyć, że:

„Mała Myszka Pipi bardziej potrzebuje smoczka od Nas. Że ona jest taka malutka i małe myszki potrzebują smoczka, a duże dzieci mogą im je oddać. 

Oczywiście od tłumaczenia przeszliśmy do zrozumienia i przeżycia straty:

„Synku, nam też jest bardzo przykro, że straciłeś swój smoczek. Rozumiem Twój smutek.”

Nocna tęsknota

Kilka nocy mieliśmy trudnych. Dziecko budzi się i tęskni za swoim „przyjacielem”. Jednak i wtedy musimy wykazać zrozumienie i wytrwałość. Przytulanie i tłumaczenie zawsze się sprawdza.
Pożegnanie smoczka, to rytuał, który powinniśmy przeżyć wspólnie. To zbliża.

 

Dziękuję Ci drogi czytelniku, że doczytałeś do końca.
Będę niezwykle zobowiązany, gdybyś uznał ten artykuł za warty udostępnienia dalej.
Dzięki Tobie będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również chciałby go przeczytać.

1 komentarz

  1. Julia pisze:

    U nas poszło gładko i szybko. Córeczka 2 lata, 3 mies., czytałyśmy Kicię Kocie i Nunusia o smoczku. Corka sama podjęła decyzję o oddaniu smoczka maluszkom. Ale co najzabawniejsze, stwierdziła, że wróżką smoczkową jest nasz pies, dała mu smoczki (oczywiście szybko je zutylizowaliśmy, tuż przed psem) i potem na każde wspomnienie smoczka śmiała się, że Tola zjadła 🙂 pierwsza noc była ciężka, płaczu za zjedzonym smoczkiem, ale już na drugi dzień drzemka na spokojnie, noc już też bez płaczu. Chyba trafiliśmy w idealny czas na pozbycie się smoczka. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*