9 czerwca 2019

Kids play w King Cross Marcelin

Opublikowano przez Tata z Poznania - 0 komentarzy.

News Image

Kochanie idziemy na zakupy

Wyjście do galerii handlowej na zakupy, to dla mnie przykry obowiązek. Idę bo muszę, chyba, że mam spotkanie, to co innego. Jednak wyjście z dzieckiem, to już w ogóle katorga. Co można robić w centrum handlowym z maluchem? Każdy z nas przez to przechodzi. W dodatku jak na parkingu pełnym pustych miejsc żona postanawia zaparkować pomiędzy słupem a innym autem, to już ma człowiek przeczucie, że nie może być to dobre wyjście.

King Cross

No nic, wybraliśmy się do King Crossa. Lubię to miejsce nie tylko ze względu lokalizację, przestrzeń, ale także, ze względu na fakt, że po części było to moje pierwsze miejsce pracy. Zdradzę Wam, że dawno… dawno temu w okresie wielkanocnym byłem w King Crossie – Zającem Wielkanocnym. Nie będę wchodzić w szczegóły. Zdjęć stety bądź niestety z tego okresu nie mam. No ale nie miało być podróży w czasie. Idziemy na zakupy. Z dzieckiem!

Miłe zaskoczenie

Przyznaję, przy ostatniej wizycie, King Cross Marcelin zaskoczył mnie swoim „otwarciem” na rodziny z dziećmi. Myślę, że ze spokojem można mówić o „otwarciu”. Stworzyli strefę Kids play, czyli strefę zabawową dla dzieci od lat 4. W projekcie wygląda to tak:

Jednak w życiu, jak to w życiu. Prezentuję się o wiele lepiej.

W pierwszym momencie zwróciłem uwagę na ilość osób.

„Tam musi się dziać coś fajnego skoro tylu facetów siedzi. Idziemy!” – powiedziałem do Nikosia. 

Jak doszliśmy okazało się, że nie jest to prezentacja gier multimedialnych, a strefa zabaw. Widać, że nie tylko dla mnie szczytem marzeń nie są zakupy. Ojcowie odpoczywali, a dzieci świetnie się bawiły. Zresztą jak się później okazało… nie tylko dzieci. Ja również.

Strefa Kids Play

Zatrzymam się jednak przy samej strefie. Strefa zabawy Kids Play wyłożona jest miękką wykładziną i wypełniona kolorowymi pufami. O tym, co my robiliśmy z pufami napiszę w dalszej części. Wszystko otoczone jest drewnianą zabudową z oryginalnymi otworami, co za tym idzie, dziecko ma zapewnioną bezpieczną zabawę. Mi osobiście jak dochodziliśmy, bardzo spodobały się żywe kolory, które inspirują wyobraźnię dzieci.

Zatrzymajmy się na chwilę przy poduszkach czy pufach. Jak kto woli. Dla nas było to fantastyczne narzędzie do zbudowania najpierw wieży, później zamku, a następnie hm… chyba to był tunel. Dzieci przybywało z każdą chwilą. Wspinały się na budowle, przewracały, znowu budowały. Jak to dzieci. Tylko rodzice coś przeszkadzali. Tutaj taki mały apel. Dajmy dzieciom eksplorować świat. Nie przeszkadzajmy w zabawie. Ciągłe:

„bo spadniesz, bo się przewrócisz, bo to, bo tamto…”

No co się stanie jak się dziecko potknie i przewróci na miękkim dywanie?

Interaktywne tablice

Po pufach najwięcej frajdy sprawiły nam interaktywne tablice edukacyjne. Kilkanaście różnych gier rozwija pamięć, uczy rozróżniać kolory, stymuluje logiczne myślenie i rozwija refleks. Każda gra ma walor edukacyjny i pozwala dziecku skojarzyć postać Newtona z prawem grawitacji, a osobę Magellana z podróżami dookoła świata.
Nam najbardziej do gustu przypadł wynalazca żarówki Thomas Edison, pod którym kryła się zabawa w gaszenie i zapalanie światła. Oczywiście przy podwójnym uderzeniu w żarówkę, ona pękała, co sprawiało nam niemałą radość.

Dzieci mogą korzystać też z aplikacji, które pozwalają trenować znajomość języka angielskiego, poszerzać wiedzę o świecie, a także odkrywać ciekawostki dotyczące układu słonecznego.

Rysować każdy może…

Cyfrową tablicę wykorzystać można również do rysowania. Pozwalają one rozwijać talenty artystyczne, a wykonane przez siebie rysunki dzieci mogą, z pomocą rodziców, zapisywać i wysyłać pocztą mailową. Kids Play wyposażony został także w stolik z poziomym ekranem dotykowym, który zawiera popularne gry typu tetris, warcaby czy puzzle.

A Magda na zakupach

Magda poszła na zakupy, a my (nie będę ukrywać), naprawdę fajnie się bawiliśmy. Jak nie bawiliśmy się razem, to miałem chwilę, aby porozmawiać z innymi rodzicami, czy przejrzeć wiadomości. Udało mi się nawet wyskoczyć do sklepu, aby kupić wodę. O tym nie pomyślałem, a w takiej strefie dziecko może się nieźle zmęczyć. Koniec końców, okazało się, że spędziliśmy w King Crossie ponad 4 godziny. Nie wiem jak to się stało, ale czas nam zleciał. Wyszliśmy dopiero z niezmiennym od lat dźwiękiem syreny informującej o zamknięciu sklepów. Najlepszą rekomendacją niech będzie:

„Mamo! Tato! Wrócimy tu jutro?”

Zawodowo odbywam wiele spotkań poza biurem, także w galeriach handlowych i przyznaję, że w King Crossie widać otwarcie na rodziny z dziećmi. Od pewnego czasu obserwuję coraz większą ilość wydarzeń dla dzieci. Kolejnym udanym krokiem jest świeżo otwarty kids play, a wydaję mi się, że to nie koniec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*