26 stycznia 2019

Jak zostać słabym rodzicem

Opublikowano przez Tata z Poznania - 0 komentarzy.

News Image

Jak zostać słabym rodzicem

Chciałem użyć mocniejszych słów, ponieważ uważam, że to mocny temat. Jednak wstawiając kolejne i kolejne synonimy stwierdzam, że „słaby rodzic” jest najlepszym określeniem. Delikatnie, ale w punkt. W końcu nikt z Nas, takim rodzicem by zostać nie chciał, prawda? Rozczarować się własną postawą? Jednak rozejrzyjmy się dookoła i spójrzmy ilu takich rodziców spotykamy. Rodziców przez małe „r”. Czy osoba, która ogranicza się do zostania dawcą czy tylko rodzicielką może być pełnowartościowym rodzicem? Możemy żądać, aby była dobrą matką bądź dobrym ojcem, skoro dziecka nie chciała? Gorzej jeśli dziecka chciałam/em, ale mi się odwidziało. Ot, kaprys. Fajne jesteś Bobo, ale nie czuję klimatu rodzicielstwa. Sorry. Palę gumy! Wpadnę jak będziesz bardziej kumate, bo teraz ani nie pogadamy, ani w pleja nie pogramy.

Decydujemy się na dziecko

Ponieważ go chcemy, jesteśmy na nie gotowi, czy mamy dziecko, ponieważ poznaliśmy fajną drugą połówkę i nam się wpadło. I w sumie, to na dziecko nie jesteśmy gotowi. No ale jak jest, to może babcia wychowa? Albo ktoś z rodziny pomoże?

Pytanie

Kiedy jesteśmy na dziecko gotowi? I czy w ogóle. Można mieć 22 lata, posiadać dwójkę dzieci i być świetnym rodzicem. Można mieć lat ponad 30 i spieprzyć wszystko co się da. Dawno temu prowadziłem dyskusję z młodym, bardzo młodym Ojcem. Powiedział mi:

„Dostałem książkę od dziewczyny. Jak budować relację z dzieckiem.”

Kapitalnie – odpowiedziałem. Jak Ci idzie? Dodałem od razu kilka słów od siebie, jak ważna jest relacja z dzieckiem, poświęcenie mu swojego czasu i jak to zaprocentuje. Jednak w odpowiedzi usłyszałem:

„Leży z zakładką, aby myślała, że ją czytam.”

Zrobiło mi się trochę przykro, ale podjąłem temat. Zaczęliśmy dyskutować. Ma dwadzieścia kilka lat. Dwójkę ślicznych i przede wszystkim zdrowych dzieci. Nie docenia tego. Myślami jest z kolegami, którzy idą w piątek na piwo, w sobotę na imprezę, a w niedzielę dochodzą do siebie. Powiedział mi:

„Pewnie jak wracasz do domu i widzisz swoje radosne dziecko, to masz natychmiastowy przypływ energii i radości na jego widok. Ja niestety tak nie mam. Dla mnie, to kolejny obowiązek, po tym, jak wrócę z pracy. Muszę spędzić z nim czas. Pobawić się.”

Muszę. Nie powiedział chcę. Powiedział „muszę”. Nie można zganiać winy na jego wiek. Każdy z Nas znajdzie rodzica, który musi wracać do swojego dziecka. I wiek nie ma tutaj żadnego znaczenia. Jednak czy jeśli zdecydowaliście się już na ten krok, jakim jest dziecko, to może należy wziąć za nie odpowiedzialność?

Nie ma idealnych rodziców

Ja nie jestem idealnym rodzicem, moi rodzice nimi nie są, rodzice mojej żony też nie. Rodzice naszych znajomych też nie. Jeśli jednak Nasi rodzice poświęcali nam czas, oddawali siebie, to kochamy ich prawda? Nie musieli być idealni, ale jeśli poświęcali nam swój czas i uwagę, to Nam to wystarczało, prawda? W końcu głównym obowiązkiem każdego rodzica jest wspieranie i akceptowanie dzieci. One muszą czuć, muszą wiedzieć, że w każdej sytuacji mogą liczyć na nasze otwarte ramiona, na to, że je wysłuchamy. Dziecko nie potrzebuje drogich zabawek, markowych ubrań. Potrzebuje naszej uwagi.

Potrzebuje Naszej uwagi.

Dla niektórych, to i tak za dużo. I co wtedy? Jeśli dociera do Nas, że się zagubiliśmy, że popełniliśmy błąd, to dobrze. Nigdy nie jest za późno, aby próbować naprawiać. Dobrze, jeśli dziecko jest jeszcze małe. Ono Was potrzebuje. Jeśli jest już duże, to czeka Was naprawdę kawał ciężkiej roboty do wykonania. Dlaczego?
Odpowiedź jest prosta. Jeśli spieprzyłeś najważniejszy czas w rozwoju swojego dziecka, nie zbudowałeś z nim relacji jak było małe, jak wypowiadało pierwsze „mama”, „tata”. Nie przybiegło do Ciebie z pierwszym guzem. Nie opowiedziało jak kolega go gryzie w przedszkolu i nie wzięło sobie zbyt mocno do serca jak mu powiedziałeś, że ma mu oddać jak Ciocia nie patrzy, to znaczy, że coś nie gra. Gdzieś spieprzyłeś sprawę.

Kolejny etap

W kolejnym etapie już lepiej nie będzie. Z czasem Twoje rodzicielstwo zacznie Ci doskwierać jeszcze bardziej. Zaczniesz widzieć siebie w roli bankomatu, osoby, która ma być dostarczycielem materialnego dobra. Pewnie z czasem zacznie Ci się wydawać, że musisz łożyć „na dziecko”. Oczywiście, jeśli nadal będziecie małżeństwem/parą. Z czasem zacznie się szkoła. Pamiętasz jak było w szkole? Nagle robisz krok w obowiązki. Sympatyczna Ciocia z przedszkola staje się Panią nauczycielką i zaczyna wymagać więcej i więcej. Jeśli nadal spędzanie czasu z dzieckiem jest dla Ciebie przykrym obowiązkiem, to jeszcze jest znośnie. Jeszcze, ale z pewnością masz jeszcze mniej cierpliwości niż kiedyś. Mija nauczanie początkowe. Dziecko idzie dalej i dalej. Jest trudniej. Chcę coraz bardziej o sobie decydować, a Ty stajesz się mu coraz bardziej obcy. Okazuje się, że na osiedlu znalazł się wyznawca zasady „morda nie szklanka”, a może jakiś młody wykolejeniec, który zaprzyjaźnił się z Twoim dzieckiem. Trafisz do dziecka jeśli widzisz, że coś się złego dzieje? Jeśli tak, to zdradź mi ten sekret.

Relacje albo jej brak

Właśnie w taki sposób można spieprzyć relacje. Można zostać tylko: dawcą czy bankomatem. Na pewno nie fajnym rodzicem. Jeśli wiesz, że znalazłeś się w labiryncie i jesteś zagubiony, to nie wszystko stracone. W każdej chwili możesz to zmienić. Gorzej jeśli dziecko czy rodzina w ogóle się dla Ciebie przestają liczyć. No ale jeśli przestali się liczyć, tzn. że nigdy nie trafisz na mój wpis. Jednak, gdy na niego trafisz i wiesz, że chcesz coś zmienić, to próbuj. Może być coś piękniejszego jak dziecko, które powie Ci, że kocha Cię najmocniej na Świecie?
I to nie za nowe buty, grę, telefon, ale za czas… Wszystko możesz kupić. Wszystko, oprócz czasu. Czasu nie kupisz.

Skąd o tym wiem?

Z życia. Innych. Swojego również. Wiem też ile czasu poświęcam na pracę zawodową plus Tatę z Poznania, treningi i jak czasem ciężko znaleźć mi w tym wszystkim równowagę. Jednak z racji faktu, że jestem ze swoim dzieckiem od początku, obserwuję go, rozmawiam, to potrafię dostrzec kiedy potrzebuję spędzić więcej czasu z tatą. Kiedy muszę zrezygnować ze spotkania wieczorem, a kiedy nie iść chomikować na trenażer.

Na koniec powiem tylko:

Wychowuj tak, by być bohaterem dla swojego dziecka!

 

 

 

Dziękuję Ci drogi czytelniku, że doczytałeś do końca.
Będę niezwykle zobowiązany, gdybyś uznał ten artykuł za warty udostępnienia dalej.
Dzięki Tobie będzie on miał szansę trafić do kogoś, kto być może również chciałby go przeczytać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*